Nie pisałam już od tak dawna, dlatego mam teraz tak niepoukładane jeszcze myśli, trochę jakby wiatr wiał naraz ze wszystkich stron. Tak jak dzisiaj, kiedy szłam przez miasto. Dużo, dużo słońca, wiatr szarpał włosy jak trawę latem na łące w górach. W słowach jest za dużo znaczeń, wszystko nagle niepotrzebnie staje się zbyt poetyckie.
I get ready, I get all dressed up
To go nowhere in particular
It doesn't matter if I'm not enough
For the future or the things to come
'Cause I'm young and in love
To go nowhere in particular
It doesn't matter if I'm not enough
For the future or the things to come
'Cause I'm young and in love
Chciałabym napisać o wszystkim, co się wydarzyło przez te parę lat odkąd przestałam pisać, ale to niemożliwe. Myślałam, że moje drzewko pomarańczowe już zaczęło umierać, bo opadła mu większość liści, ale po paru dniach zaczęło wypuszczać nowe malutkie listki. Drzewko jest to samo, tylko z nowymi liśćmi. Wiecznie zielone, na chwilę wstrzymało oddech.
A księga zdarzeń zawsze otwarta.
W połowie.