Napiszę tak bez związku, bo mam wrażenie, że to ma konkretnego adresata i nie jestem nim ja ;) Wczoraj jechałam z tatą rowerami po okolicy i w jednym miejscu mijaliśmy u kogoś rozrośnięte krzewy, już zielone, które kwitły czerwono. Ale bardzo czerwono, tak rubinowo aż. Nie wiem, jakie to rośliny, ale niezwykłe, większość przecież drzewek i krzewów kwitnie na biało, bladoróżowo czy żółto, prawda? Przejechaliśmy rowerami niezły kawałek, jak na drugi raz w tym roku dopiero. Jedliśmy lody, przejeżdżaliśmy obok niewielkiego lotniska dla pasjonatów-amatorów, widzieliśmy szalenie dziwaczne domy i jednego kota, obce sosny, takie bardzo czarne, w oddali chmury deszczowe, kilka razy pociągi, a w lesie błoto. To był pierwszy słoneczny dzień u nas od dawna, a dziś jeszcze ciepło, ale już na powrót pochmurnie. Nasza śliwka kwitła, kiedy padały deszcze i nie latały owady, więc biedna pewnie znów nie będzie miała owoców.
Napiszę tak bez związku, bo mam wrażenie, że to ma konkretnego adresata i nie jestem nim ja ;)
OdpowiedzUsuńWczoraj jechałam z tatą rowerami po okolicy i w jednym miejscu mijaliśmy u kogoś rozrośnięte krzewy, już zielone, które kwitły czerwono. Ale bardzo czerwono, tak rubinowo aż. Nie wiem, jakie to rośliny, ale niezwykłe, większość przecież drzewek i krzewów kwitnie na biało, bladoróżowo czy żółto, prawda?
Przejechaliśmy rowerami niezły kawałek, jak na drugi raz w tym roku dopiero. Jedliśmy lody, przejeżdżaliśmy obok niewielkiego lotniska dla pasjonatów-amatorów, widzieliśmy szalenie dziwaczne domy i jednego kota, obce sosny, takie bardzo czarne, w oddali chmury deszczowe, kilka razy pociągi, a w lesie błoto. To był pierwszy słoneczny dzień u nas od dawna, a dziś jeszcze ciepło, ale już na powrót pochmurnie. Nasza śliwka kwitła, kiedy padały deszcze i nie latały owady, więc biedna pewnie znów nie będzie miała owoców.